|
Nawigacja: www.biuromłodych.org / Blogi / Z życia wolontariuszy / Kasia i Borys / 26 września Dzisiejsze zajęcia były bardzo intensywne. Borys był ożywiony i wspaniale współpracował, chętnie wykonywał też większość zadań, o które go poprosiłam.
Na powitanie chłopiec podał mi rączkę i zaprowadził do swojego pokoju. Okazało się, że jest tam nowa zabawka, którą chciał mi pokazać i poprosić, żebym ją włączyła. To było miłe uczucie, że potrafię odczytać gesty chłopca. Zaczęliśmy od słuchania muzyki i gilgotania się. Potem była praca z makaronem i kolorami. Ustawiłam przed chłopcem dwa kubeczki – czerwony i żółty, i pokazałam, żeby wrzucał czerwony makaron do jednego pojemnika, a żółty do drugiego. Na początku Borys wykonywał to dosyć sprawnie, choć czasami myliły mu się pojemniki. Potem dość długo trwało, zanim wreszcie wrzucił makaron do właściwego kubka, ale wspólnymi siłami jakoś daliśmy radę dobrnąć do końca. Po przerwie, którą spędziliśmy na jedzeniu czekoladek, rozstawiłam przed chłopcem drewniane klocki o różnych kształtach i kolorach, które trzeba nakładać na odpowiednie słupki. Także z tym ćwiczeniem Borys poradził sobie nieźle, choć trwało to dość długo. Podczas większości zadań zmienia się tempo, w jakim chłopiec je wykonuje – są momenty, że wszystko robi dobrze i bardzo szybko, a czasami jest tak, że długo zastanawia się nad jednym elementem i dopiero moje wskazówki sprawiają, że jest w stanie dalej wykonywać daną czynność. Po każdym takim zadaniu robiłam chłopcu odpoczynek, który polegał na rozluźnieniu się, masowaniu, gilgotaniu się lub bieganiu po pokoju. Borys jest wtedy cały szczęśliwy i czasami głośno się śmieje. Powróciliśmy do granej w zeszłym tygodniu piosenki Stary niedźwiedź mocno śpi. Tym razem Borys grał także sam na organkach, od czasu do czasu biorąc moją rękę i prosząc, żebym teraz ja zagrała. Po raz kolejny zauważyłam, że Borys jest bardzo wrażliwy na dźwięki, a samodzielne granie sprawia mu wielką przyjemność. Dużo czasu spędziliśmy także, ćwicząc odgłosy zwierząt, używając do tego książeczek Borysa. Na początku chłopiec naciskał przycisk z danym dźwiękiem, a ja szukałam odpowiedniego zwierzątka na stronie książki i jeszcze raz powtarzałam wydawany przez nie dźwięk. Potem starałam się odwrócić sytuację i nakłonić Borysa do tego, żeby to on szukał zwierzątek. Nie udawało się to za bardzo, ale wszystko w swoim czasie. Najważniejsze, żeby chłopiec osłuchał się z różnymi odgłosami i mógł je potem rozróżniać. Kolejne umiejętności przyjdą z czasem. Okazało się, że jego ulubionym „zwierzątkiem” jest pszczoła – jej bzyczenie wywołuje na buzi Borysa wielki uśmiech. Wykonaliśmy także kilka ćwiczeń na koncentrację i ćwiczenie precyzji, polegały one m.in. na przewlekaniu nitki przez dziurki w drewnianym bucie i wkładaniu klocków o różnych kształtach do otworów w pudełku. Borys był dzisiaj naprawdę bardzo aktywny. Wydaje mi się, że stosowanie naprzemiennie trudniejszych ćwiczeń i rozluźniających zabaw jest w jego przypadku dobrą metodą. Nie mogę się już doczekać naszego następnego spotkania… |
||||
Data ostatniej aktualizacji: 17.08.2010, godz. 13:01 :: Licznik odwiedzin: 178.125 |
|||||