|
Nawigacja: www.biuromłodych.org / Blogi / Z życia wolontariuszy / Kasia i Borys / 14 listopada Po dwutygodniowej przerwie znowu spotkałam się z Borysem. Dzisiejsze zajęcia obfitowały w wiele ciekawych wydarzeń…
Borys był dzisiaj bardzo aktywny i ożywiony – zaskoczył mnie kilka razy swoją reakcją na niektóre zabawy. Dużo czasu spędziliśmy m.in. na graniu w piłkę – chłopiec bez problemu odrzucał ją do mnie, śmiejąc się przy tym głośno. Dopominał się, żebym szybciej rzucała piłkę w jego kierunku. Było to naprawdę bardzo miłe uczucie – poczułam, że naprawdę mamy ze sobą kontakt. Widziałam, że Borys bawi się piłką, nie tylko dlatego że jest to narzucone z mojej strony, ale dlatego że to mu się naprawdę podoba. Wykorzystując zainteresowanie chłopca piłką, wymyśliłam jeszcze jedną zabawę – chłopiec ma w swoim pokoju specjalny tunel z materiału, do którego można wchodzić i przechodzić nim na drugą stronę, zwykle go nie zauważa, ale tym razem wrzuciłam do środka piłkę i dałam mu znać, żeby wszedł za nią do tunelu. Borys przeszedł przez tunel na czworaka i podał mi piłkę po drugiej stronie. Na dodatek zrobił to bardzo chętnie i powtórzył ćwiczenie kilka razy. Był to dla mnie kolejny powód do radości. Po ostatniej nieudanej udanej próbie rysowania, tym razem spróbowałam z Borysem lepienia Tak jak pisałam ostatnio, na jakiś czas postanowiłam zrezygnować z ćwiczeń z makaronem, aby nadal ćwiczyć kolory, posłużyłam się znalezionymi w pokoju plastikowymi krążkami w dwóch kolorach – żółtym i niebieskim. Borys wrzucał je do odpowiednich kubeczków razem z mamą, pewnie dlatego poszło mu dzisiaj to dużo szybciej. Chłopiec ma jeszcze pewne kłopoty z odróżnieniem kolorów i czasami długo zastanawia się zanim wrzuci kolejny element. Wydaje mi się jednak, że rozumie, o co chodzi i mam nadzieję, że za jakiś czas będzie to robił bez problemu.. Dzisiaj też – po długiej przerwie – wróciłam z Borysem do rodzinnych albumów i zabawy w rozpoznawanie postaci na zdjęciach. Kiedy próbowaliśmy to robić ostatnio, Borys miał spore problemy. Tym razem było podobnie. Kilka razy powtórzyliśmy pytania „gdzie jest mama?”, „gdzie jest tata?”, brałam wtedy rączkę Borysa i wskazywałam na daną postać. Plusem było to, że chłopiec nie wyrywał się, tak jak to często robił. Borys nie lubi pracować na obrazkach, woli zabawy ruchowe lub pracę z konkretnymi przedmiotami, ale i tak będziemy musieli wrócić jeszcze do tego ćwiczenia. Jestem bardzo zadowolona z dzisiejszych zajęć. Dawno nam się z Borysem tak dobrze nie współpracowało. Jego aktywność i chęć do zabawy były dla mnie prawdziwą radością. Mam nadzieję, że takich sobót będzie coraz więcej! |
||||
Data ostatniej aktualizacji: 17.08.2010, godz. 13:01 :: Licznik odwiedzin: 178.125 |
|||||