Wersja tekstowawersja tekstowaKanał RSSRSS


Zaloguj się




Przypomnij hasło
Rejestracja w systemie


Odwiedź inne strony naszej Fundacji:

Fundacja Anny Dymnej Mimo Wszystko
Każdy ma swoje Kilimandżaro
Sklepik Mimo Wszystko

Nawigacja: www.biuromłodych.org / Blogi / Z życia wolontariuszy / Kasia i Borys /


5 grudnia

Po dzisiejszym spotkaniu naszła mnie fala wspomnień i podsumowań...

Borysa znam już od roku. 6 grudnia 2008 roku miałam z chłopcem pierwsze zajęcia. Od tego czasu bardzo wiele się zmieniło w zachowaniu chłopca i naszej współpracy. Chłopiec otworzył się na otoczenie i ma z nim dużo większy kontakt. Reaguje na różne bodźce i jeśli ma dobry dzień, to chętnie wykonuje polecenia, o które się go poprosi. Zdarza się, że sam inicjuje zabawy i daje znać, że któraś wyjątkowo mu się podoba i chce ją kontynuować. Są to bardzo miłe chwile, bo wtedy wiem, że mam z chłopcem kontakt i chętnie angażuje się w to, co robimy.

W ciągu tego wspólnego czasu odkryłam, że Borys jest szczególnie wrażliwy na muzykę. Lubi grać na różnych instrumentach i słuchać, kiedy gra ktoś inny. Fascynują go także dźwięki, jakie wydają różne przedmioty – drewniana pałeczka stukająca o pałeczkę czy turlająca się piłeczka do ping-ponga.

Od pewnego czasu mam dużo większy kontakt wzrokowy z chłopcem. Najprzyjemniej jest, kiedy Borys w widoczny sposób oczekuje ode mnie reakcji na to, co zrobił. Jeśli Borys ma dobry dzień, wykonuje chętnie i sprawnie wszystkie polecenia. Minął już chyba okres buntu, który trwał przez dość długi czas. Możliwe, że Borys chciał w tym okresie mnie wypróbować i sprawdzić, na ile może sobie pozwolić, a na ile musi mnie słuchać. Teraz pracuje mi się z nim bardzo dobrze i mam nadzieję, że będzie robił coraz większe postępy. Ostatnio przekonał się też do rysowania, co jest dla mnie prawdziwym powodem do dumy, bo mamy za sobą wiele nieudanych prób. 

Patrząc z perspektywy minionego roku, wydaje mi się, że chłopiec zrobił duże postępy, przede wszystkim zmienił się jego stosunek do otaczającego go świata. Stał się bardziej otwarty i potrafi się przez jakiś czas skoncentrować na jednej czynności. Umie też sygnalizować, co mu się podoba. Uwielbia gilgotki i zabawę w ganianego, a jego ulubionym odgłosem jest bzyczenie pszczoły. Bardzo się cieszę, że poznałam Borysa. Nasze wspólne zajęcia także mnie nauczyły bardzo wiele – przede wszystkim cierpliwości i jeszcze większej wrażliwości na drugiego człowieka. Nauczyłam się rozumieć chłopca, który nie mówi, a ja o tym całkowicie zapominam, gdy z nim jestem. To jest dla mnie największa radość. Mam nadzieję, że za rok będę mogła napisać, że Borys już mówi. To jest moje największe marzenie...


Wstecz Drukuj pdf Poleć stronę
Brak komentarzy

Data ostatniej aktualizacji: 17.08.2010, godz. 13:01 :: Licznik odwiedzin: 178.125
2003-2010 Fundacja Anny Dymnej „Mimo Wszystko”