|
Nawigacja: www.biuromłodych.org / Blogi / Z życia wolontariuszy / Kasia i Borys / 23 stycznia Podczas dzisiejszych zajęć skupiłam się przede wszystkim na ćwiczeniu koncentracji Borysa, ćwiczyliśmy m.in. rozróżnianie kolorów…
Dzisiaj wiele czasu poświęciliśmy na wrzucanie różnych przedmiotów do pojemników. Najpierw były to klocki o takim samym kształcie i kolorze, które Borys miał po prostu wrzucać do kubeczka, co nie sprawiło mu najmniejszego problemu; potem podzieliłam klocki na dwie grupy ze względu na kolor i chłopiec miał wrzucać je do odpowiadających im kolorystycznie pojemników. To zadanie było już dla chłopca dużo trudniejsze, wiele czasu spędzał na oglądaniu każdego klocka, zanim zdecydował się go wrzucić i nie zawsze wybierał odpowiedni kubeczek. To ćwiczenie wykonujemy już od pewnego czasu, ale zauważyłam, że nigdy nie można powiedzieć, czy Borys wykona je poprawie czy nie, zależy to po prostu od dnia i dyspozycji chłopca. Następnie wykonywaliśmy ćwiczenie z piłeczkami i kubeczkami – najpierw Borys miał wrzucić piłkę do kubeczka, a potem ją wyjąć i przerzucić do drugiego kubeczka. Kluczowe były tu zwroty: „wrzuć piłkę do kubeczka”, „wyjmij piłkę z kubeczka”, „gdzie jest piłka?”. Wykorzystałam jeden z ulubionych przedmiotów Borysa – piłeczkę do ping-ponga, aby ćwiczyć usytuowanie – coś jest wewnątrz i trzeba to wyjąć, żeby włożyć z powrotem. Ćwiczenia te wymagały od Borysa dużego skupienia, dlatego w nagrodę poświęciliśmy trochę czasu na jego ulubione tańce, gilgotanie się i zabawę piłką. Później wróciliśmy jeszcze do ćwiczeń, które wykonywaliśmy poprzednio – chłopiec miał nałożyć klocki o różnych kształtach i kolorach na odpowiadające im patyczki (zrobił to szybko i sprawnie), oraz przewlec sznurek przez dziurki w drewnianym buciku, co także wykonał bez problemów. W nagrodę puszczaliśmy bańki, ćwicząc tak jak tydzień temu nazwy zwierzątek. Dzisiaj starałam się, aby Borys także sam dmuchał, ale nie bardzo mu się to udawało i za każdym razem prosił, żebym to ja robiła bańki, a on je tylko bacznie obserwował. Nie udało mi się dzisiaj niestety nakłonić Borysa do rysowania – chłopiec wprawdzie się nie wyrywał, kiedy posadziłam go przy biurku i dałam kredkę do ręki, ale bardziej zainteresowany był samą kredką niż rysowaniem. Nie zaciekawiło go nawet odrysowywanie rąk na papierze (to bardzo fajne ćwiczenie na poznawanie własnego ciała). Mam nadzieję, że następnym razem będzie lepiej… |
||||
Data ostatniej aktualizacji: 17.08.2010, godz. 13:01 :: Licznik odwiedzin: 178.125 |
|||||