|
Nawigacja: www.biuromłodych.org / Blogi / Z życia wolontariuszy / Kasia i Borys / 6 lutego Borys był dziś osłabiony po chorobie, której nabawił się tydzień temu, więc zajęcia nie należały do najłatwiejszych…
Borys przez cały czas był dość marudny i zdarzało mu się nawet płakać. Nie wykazywał charakterystycznego dla niego zainteresowania ulubionymi zabawami, nie miał też ochoty na łaskotki ani zabawy ruchowe. Zdziwił mnie jednak sposób wykonywania przez niego ćwiczeń, ponieważ wykonywał je dużo szybciej niż zwykle. Czy było to wrzucanie różnokolorowych klocków do odpowiednich pojemników, czy nakładanie klocków o zgodnych kształtach na jeden patyczek – Borys mimo ogólnego osłabienia i zniechęcenia wykonywał te zadania zadziwiająco sprawnie. Schemat przy każdym z nich był niemal taki sam – Borys wykonywał ćwiczenie bardzo szybko, pod koniec czynności zaczynał się denerwować i płakać, ale po słowach zachęty udawało mu się dokończyć zadanie. Było to dla mnie coś nowego, ponieważ nawet gdy był zdrowy, rzadko zdarzało mu się tak sprawnie wykonywać poszczególne zadania. Do cotygodniowych ćwiczeń, dodałam dzisiaj dwa nowe. Pierwsze miało ćwiczyć percepcję chłopca – wkładałam piłkę do kubeczka, który stawiałam na stole i na moje pytanie: „gdzie jest piłeczka?” Borys miał odkryć kubeczek. Nie sprawiało mu to żadnego problemu. Drugie ćwiczenie polegało na budowaniu wieży z klocków i burzeniu jej. Pamiętam, że jakiś czas temu starałam się zainteresować Borysa zabawą klockami, ale wtedy nie był tym zbytnio zaciekawiony. Dzisiaj udawało nam się bardzo ładnie budować wieżę – Borys, z moją pomocą, kładł klocki jedne na drugich. Trwało to jednak dosyć krótko i później rozrzucał już tylko klocki, zamiast je układać. Uważam, że mimo to bardzo ładnie wykonał zadanie i jak tylko będziemy je systematycznie powtarzać, to kiedyś uda mu się samemu coś zbudować. Podczas wykonywania Knilla wydarzyło się coś niezwykle miłego, kiedy przeszliśmy do klaskania, Borys jak zwykle klaskał ze mną, a gdy już zakończyliśmy ćwiczenie, chłopiec zaczął klaskać sam… Było to dla mnie coś zupełnie nowego, ponieważ nigdy wcześniej się to nie zdarzyło. Pilnie obserwowałam Borysa przy kolejnych czynnościach i rozluźniałam uścisk moich dłoni, żeby mógł wykonywać ćwiczenia bardziej samodzielnie. Wprawdzie taka samodzielność już się nie powtórzyła, ale może w przyszłym tygodniu się uda.... |
||||
Data ostatniej aktualizacji: 17.08.2010, godz. 13:01 :: Licznik odwiedzin: 178.125 |
|||||